|
|
2008-11-01
ciąg dalszy historii pewnej miłości
|
| Witam i przepraszam że nie było mnie tyle miesięcy. Na poczatku bardzo dziekuje tym którzy czytali moje pisanie i bardzo dziękuje za komantarze, nie sadziłam że ktoś bedzie to wszystko czytał. Obiecuje że juz od jutra zacznę znowu pisac , ostatni wpis był w maju po spotkanie z Jego żona i muszę powiedziec że teraz już mam pewnin dystans do tej całej historii. W czasie tych wszystkich miesiecy wydarzyło sie bardzo wiele......ale o tym to juz jutro. Pozdrawiam serdecznie. |
|
Komentarzy:
2
|
|
2008-05-05
|
Dzisiaj miałam wazne spotkanie z nią , z jego zona, bardzo fajna kobieta. Narazie nie mam siły nic pisac ale w koncu sie zbiore i skoncze to co zaczełam. Jedną historie mam juz za soba i napewno juz do nie wroce . Narka. |
|
Komentarzy:
1
|
|
2008-05-01
|
z J..... poznalismy sie prawie pięc lat temu, siedziałam sama w nowym mieszkanie tyle co po roztaniu z mężem, byłam samotna bardzo skrzywdzona poprostu nieszczesliwa. Wtedy bardzo czesto siedziałam przed komputerem, była to moja praca, i jak zawsze miałam włączone gg. W taki własnie wieczor ktoś napisał do mnie "ale masz fajny numer" zaśmiałam sie sama do siebie i odpisałam, nie szukałam wtedy towarzystwa, tak poprostu odpisałam. Okazało sie że rozmawiam z mężczyzną. Miałam wtedy wrazenie ze jest bardzo nieszczesliwy, był smutny wywnioskowałam to z tego bo pisał fragmęty piosenki zespołu Łzy...."oczy szeroko zamknięte" potem dowiedziałam sie że właśnie zostawiła go dziewczyna. Rozumiałam Go bo sama doświadczyłam takiego uczucia, zaczełam wiec z nim rozmawiac. Musze przyznac że z niecierpliwościa czekałam na karzde spotkania na gg. Od samego poczatku czułam ze rozmawiam z osoba bardzo mi bliską , On zreszta tez tak twierdził, rozumielismy sie bez słow. Po pewnym czasie dowiedziałam że J jest żonaty ma syna , ogromnie mnie to zdziwiło bo przeciez pisał ze zostawiła Go dziewczyna. Nie chciałam aż tak bardzo ingerowac w jego sprawy osobiste wiec czekałam aż sam mi opowie jak to jest z nim. I.....doczekałam sie ......J twierdził że wprawdzie ma żone ale tak jak by jej nie było że jego małzeństwo istnieje bo jest syn....Bardzo mi go było żal wierzyłam że jest bardzo dobrym człowiekiem i ze warto z nim utrzymywac kontakt. Tak wiec rozmawialismy sobie o naszych kłopotach, mnie czekał niedługo rozwód a On mi bardzo pomagał swoim mądrym i dobrym słowem. Wielkimi krokami zbliżały sie świeta Bożego Narodzenia, a ja zamiast cieszyc sie tym faktem to byłam coraz to smutniejsza, wiedziałam że nie bedzie w pracy i nie bedziemy mogli poklikac. zauważyłam że zaczeło mi brakowac naszych rozmow. W świeta odezwał sie... okazało sie że przyszedł do pracy specjalnie dla mnie żeby porozmawiac...... kurcze ale sie ucieszyłam BARDZO sie ucieszyłam. Nie przeszkadzało mi wtedy że ma zone bo jak sam pisał to tylko była fikcja, tak więc coraz to bardziej brnełam w to wszystko. ale o tym napisze jutro |
|
Komentarzy:
1
|
|
2008-05-01
Historia pewnej miłości
|
| To co chce tu napisac jest historią prawdziwa , i pewnie większość z Was potępi mnie za to i pomyśli sobie... dobrze jej tak, wiem zawiniłam i teraz płacę za to wysoka cene. Cenę mojego życia, mojego i mojego dziecka. Nie wiem jak pisze sie blogi, nawet nigdy czegos takiego nie czytałam , ale bede pisała go ku przestrodze, moze przynajmnie uda mi sie przestrzec przed popełnieniem błedu chociaż jedna osobę a to juz bardzo dużo. |
|
Komentarzy:
1
|